poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Sny

Sny to piękna rzecz. Uwielbiam rozmawiać o naszych snach z Vanilem. Ostatnio zauważyłam, że w każdym z moich snów występuje zwierzę. Dopiero niedawno zrozumiałam, że to Vanilstar!

Vanilstar: Tak wiem, że jestem chamski, że jej nie powiedziałem xD

W każdym moim śnie jest Vanil, ale tylko czasami "ujawnia" mi się. Tych snów jak na razie było tylko trzy, ale były one najlepszymi jakie miałam.


W tym pierwszym nauczyciel w-f organizuje turniej jakiejś gry w... Ameryce Południowej! Tuż przy Amazonce! Ja osobiście nie wiem co to za gra, jestem tam tylko dlatego, że nauczyciel potrzebował "asystentki". Miałam wywieszać plakaty, robić zdjęcia itp. Pan M. załatwił nam domki (drewniane na palach, mój był przy samej rzece). W tym domku mieszkała moja ciocia (pierwszy raz kobietę widzę!). Gotowała mi, prała itp. Ja nie raz wychodziłam na mostek (ja mówiłam na niego blue parrot bridge, bo było tam pełno niebieskich ar), który był tuż przy domu. Vanillstar zmieniał się wtedy w jaguara, ale takiego nie typowego... Był czarny w jaskrawo różowe plamy i  miał neonowo zielony nos.

Vanilstar: Nie wiem co we mnie wstąpiło xP

Pewnego dnia ktoś do mnie zadzwonił i powiedział, że "pewien zły człowiek" znajduje się w jakimś tam porcie. Wiadomo jak to się dzieje w snach - mało wyjaśnień, ale my i tak działamy. Pojechałam do tego portu. Morze. Piękna lazurowa woda, pełno statków za kupę forsy i mięciutki piasek. Wskoczyłam do wody i popłynęłam w stronę statku. Weszłam i zaczęłam szukać jakiś informacji. O mało nie zostałam przyłapana przez marynarzy, a i tak niczego pożytecznego nie znalazłam. Popłynęłam w stronę plaży, a Vanil, który przez większość czasu był mewą, zamienił się w łasicę i płynął tuż przy mnie...

Najpiękniejszy, najbardziej dokładny i realistyczny sen jaki miałam...


Drugi był nie co mniej dokładny i był ciągiem dalszym tego poprzedniego. Wróciłam do Polski. Zatrzymałam się u moich kuzynów. "Zły człowiek" wysłał za mną swoją agentkę. Okazało się, że chodzi mu o pewien chip, który miałam w wisiorku. Razem z Vanilem zdecydowaliśmy, że najlepiej uciekać do Rosji. Vanilstar przybrał postać koszatniczki i schował mi się do kieszeni, bo w moim śnie tylko ja miałam dajmona. Ledwo uciekliśmy chowając się do pociągu, który jechał do Rosji...

Trzeci też był CD. Udało mi się zmylić "Złego człowieka". Dotarłam do Rosji bez przeszkód. Kiedy wysiadłam z pociągu była wielka śnieżyca. Znalazłam się przypadkiem w opuszczonym dworze. Postanowiłam tam zamieszkać. Pewnej nocy dziwny dźwięk zbudził mnie. Zaintrygowana wyszłam na dwór. Tuż za drzewem zobaczyłam ogromnego białego wilka. Kiedy mnie zobaczył zawył i uciekł. Mój Vanil przybrał postać wilka i zawył równie pięknie jak ten biały wilk. Ja roześmiałam się, bardzo szczęśliwa. I zaczęłam gładzić aksamitne futro mojego dajmona...          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz